• Katawa Shoujo - słów kilka

  • Ewolucja na ekranie

  • U.S.Z.I.O.K

Latest Posts

sobota, 14 maja 2016

Prelekcja z Dni Fantastyki 2016

Jeśli przyszedłeś tu po listę gier i jakiś wpis o tym, o czym rozmawialiśmy na spotkaniu w sobotę... To jesteś jeszcze za wcześnie ;)

Ale do czytania bloga zapraszam niemniej :)

środa, 16 grudnia 2015

[PL] Clickpocalypse 2 - cRPG bez gracza... który cieszy Gracza :)

Zlepek kafelków reprezentujących jakiś świat gdzieś w pamięci Twojej przeglądarki internetowej spowiła wieczna zima! Czy pokierujesz drużyną, która pokona władców obwarowanych w strasznych zamczyskach o losowo generowanych nazwach, i odczaruje Świat...?

Clickpocalypse 2 to przeglądarkowa gra cRPG w dużej mierze dla zera graczy. To znaczy, możnaby ją uznać za taką, zważywszy na to, że choćby na początku nasz udział sprowadza się w niej do wybrania klas dla czterech (po odpowiedniej liczbie wygranych: pięciu) postaci i nadania im imion. Gdy już są gotowi, wysyłamy ich w podróż i... i tyle! Sami zwiedzą sobie lochy, pozabijają potworki, powzmacniają się buffkami, pozbierają co się dropnie, i albo to ubiorą, albo poniosą na handel. A potem kolejne loszki, i jeszcze następne.Właściwie już po kilku minutach widać, że jak na postaci z erpega całkiem nieźle sobie radzą samodzielnie. Czyżby? O tym za chwilę.

Taka niecodzienna gra rodzi wiele pytań, a najważniejszym "growym" pytaniem zawsze będzie- dlaczego to takie fajne!? Dlaczego tak dobrze mieć ją włączoną, a już w ogóle to jako aktualnie otwartą, i mającą naszą uwagę, zakładkę?

Moim zdaniem odpowiedź na pierwsze pytanie leży gdzieś między poprawnie zaprojektowanej mechaniki, z fajnie stonowanym tempem rozgrywki, a naszym apetytem i sentymentem na raczej typowo komputerowe aspekty "erpegowania"...

Ludziki biegną korytarzami, rzucają na siebie i wrogów zaklęcia, walczą, bogacą się (także o przedmioty nazywane ściśle losowo), expią i robią się coraz silniejsze. A ta gra dowodzi, że aby odczuć te typowo ceerpegowe małe przyjemności, nie trzeba samemu spędzać godzin na kierowaniu ich, dowodzeniu nimi w walce, i zarządzania magazynem jaki noszą na plecach aż do sklepu. Jest to podobna satysfakcja do tej, jaką odczuwamy kibicując komuś w grze, ale tym większa że oni są jednak "nasi". A jeśli nie mamy czasu ani, co gorsza, ochoty ich oglądać? Jeśli odstawimy albo wyłączymy zakładę z grą, ona sama po powrocie "na dzień dobry" obliczy, ile killów, złota i lochów byśmy w tym czasie zaliczyli.

Skoro już streściłem, dlaczego fajnie się to "ma", to czas na opowiedzenie, jak twórca obmyślił odciągnięcie naszej uwagi w stronę tego małego, podstępnego tworu... Otóż, nasi mali bohaterowie nie wygrają, jeśli pozostawimy ich samych sobie- na poły dlatego, że przynajmniej od czasu do czasu sami będziemy chcieli do nich zajrzeć, a po części dlatego że technicznie (czy raczej "organizacyjnie") jesteśmy im niezbędni, by poszli dalej.

Ta część stricte dla przyjemności wiąże się z tym, że poza odczuwaniem przyjemności z małych grindujących bohaterów, odczujemy też znajome dylematy, nadzieje i satysfakcję z kierowania ich levelowaniem.

Cała drużyna zbiera expa "do kupy", wspólnie, a to gracz decyduje, komu go w dowolnej chwili rozdysponuje na levele. Wszystkich statystyk naliczyłem osiem, i wszystkie zdają się rosnąć wraz z levelem, ale do tego dochodzą jeszczed skille; każda klasa bohatera (jest ich jedenaście, od standardowych i sztampowych typu Fighter i Rogue po intensywnie summonującego Chicken Lorda) ma swoje, i tylko my zdecydujemy, czy dostanie kolejny atak na turę, nowe zaklęcie czy +10% HP. O ile nie decydujemy o sprzedaży i zakupach wyposażenia, o tyle też nie ubiorą nowej zbroi, póki nie pozwolimy im. Poza expem i goldem jest też trzecia waluta, kille (fragi, zwłoki...), za które odblokujemy stworki wyższego levelu i cenniejsze dropy, itd. A gdy już ceny tych upgrade'ów będą liczone w tysiącach... W tym czasie głównym źródłem killów będą wykupione za golda lochy, które same będą się zasiedlać i od razu po tym farmić. Fajny układ.

Drugim powodem są "przystanki", które po spenetrowaniu kompletu lochów bohaterowie muszą pokonać, aby odkuć na chociaż skrawku krainy wieczną zimę (i żeby odblokować nowy komplet). Są to zamki, i nasi śmiałkowie nie zbliżą się do nich, póki my nie klikniemy w odpowiedni przycisk by zaplanować na nie atak.

Trzecim, i najbardziej ingerującym bezpośrednio w przygodę sposobem interakcji jest łykanie za nich napojów ("podwójne dropy", "chorowite potwory"...) i miotanie zakląciami ze scrolli. Na początku możemy wspomóc naszych, jeszcze niedoświadczonych, bohaterów miotając "Shock". Mobki padają jak muchy, a nasi szybciej zbierają po nich stuff i idą dalej...  Wkrótce za to bezwysiłkowo zarobione złoto kupimy "Spider Web", a w końcu i "Fire Ball". Łącznie jest tylko 6 zaklęć, a nasi bohaterowie będą tylko nieść dla nas po maks 30 scrolli każdego rodzaju. Ciężko to opisać jakoś wyrafinowanie, powiem tylko że spamowanie zaklęć by pomóc automatycznym podwładnym i oglądanie jak potworkom spada życie, jest dziwnie satysfakcjonujące ;).


A jak już posprzątamy każdy loch, zwiedzimy wszystkie zamki, wybijemy w nich wszystkich bossów, to wtedy co?

To wtedy koniec. Wtedy cała kraina (dotąd widziana podczas wędrówek z lochu do lochu, i do sklepu po drodze) jest soczyście zielona, zima niczym ongiś w Narni jest przepędzona, a my możemy wysłać drużynę na nową wyprawę, albo uformować nową... z nowymi postaciami i kupnymi power-upami, które będą już służyć każdej drużynie jaką stworzymy na tym komputerze, w tej przeglądarce :)

Jeśli cały czas zadawaliście sobie pytanie, co ze śmiercią, skoro naszym bohaterom trzeba kupować nowe HaPeki i bronić ich czarami, to tutaj mały plot twist- śmierci nie ma. Pierwsze chwile z grą, kiedy pasek życia często oscyluje poniżej połowy, trzyma to w napięciu i nieźle udaje niebezpieczeństwo ;). Ale prawda (poznana przy co "trudniejszym" bossie) jest taka że śmierci nie ma, ale pobita drużyna odczeka i parę minut, nim wstanie i znowu się położy. No i poza takimi "ekstremalnymi" sytuacjami, to bohaterowie zdają się nie wchodzić do nowych komnat lochów, jeśli każdy nie ma co najmniej połowy życia. Więc jaaaakaś tam kara za złe rozdysponowanie expa i pchanie się między zbyt silne stwory jest...

Więc mamy grę, w której nie tylko 90% czasu nie jesteśmy potrzebni, to jeszcze nie da się jej przegrać. Po co to?


Może, tak jak napisałem przy okazji wstępu, po to, żeby mieć pretekst zastanowić się nad fajnością gier. Bo jeśli jak ja, posiedziałeś już trochę czasu patrząc na wirtualne automatyczne nieprzegrywalne podboje- na pewno przypomniały Ci się cRPGi które nudziły, męczyły, frustrowały i rozczarowywały. Takim ponurym żartem, taką kpiną może być też Clickpocalypse 2 - to gra dla zera graczy, przy której bawisz się lepiej niż przy niejednej grze dla całego gracza. [Albo nawet lepiej niż przy ponadjednograczowej- ale to już kwestia doboru towarzystwa... ;).]



niedziela, 13 września 2015

[PL / ENG] My Japanese Coach - Nintendo DS game



Q: Co jest takiego fajnego w tej grzeeeee?
 What is so cool in this gaaaaaame? 

A: To, że faktycznie można się w niej czegoś nauczyć. Osobiście kilka razy próbowałam zabrać się za ten język - korzystając z filmików, podręczników, słowników, zeszycików ze znaczkami... bezskutecznie. A tu - jakoś tak samo przychodzi. Minigierki naprawdę pomagają nam zapamiętać nowe słówka, zwroty i sylaby. Należy tylko pamiętać, by grać w różne, nie tylko swoją ulubioną, bo każda wymaga od nas innego rodzaju skupienia! Jedna polega na szybkości, druga na zapamiętywaniu, inna na znajdywaniu odpowiednich słówek w wykreślance.
It can actually teach you something. I made several attempts to learn japanese in the past - using films, textbooks, dictionaries... with no success. And here - it's kinda easy. Minigames can really help with remembering all those new words, frazes and syllables. Remember that you should play not only the one you like the most, because each demands from you other form of focuse. In one you'll have to be quick, in another you'll have to train your memory or find words in a word search.


Q: Można spodziewać się jakichś błędów?
Should I expect some bugs? 

A: Tak. Głównie chodzi tu o to, że w niektórych przypadkach źle pokazana jest kolejność w jakiej należy stawiać kreski w poszczególnych znakach. "Łeee, kolejność, co to tam" - powiedzą co niektórzy. Oczywiście - przy czytaniu albo rozmowie nie ma to żadnego znaczenia. Ale jeżeli faktycznie chcesz nauczyć się pisma japonskiego - kolejność rysowania kresek jest istotna i warto uczyć się jej od początku w sposób poprawny. Inne błędy też się zdarzają (np. podczas wielokrotnego wyboru podczas pojawienia się kanji 右 występują dwie odpowiedzi "right". Jedno "right" odnosi się do przeciwieństwa "lewy", a drugie do bycia słusznym), ale dzieje się to na tyle rzadko, że nie ma co o nich wspominać.
Yes. Mostly it's all about incorrect stroke order. "Lel, order, whatever" - some may say. Of course - it doesn't matter in reading or conversation at all. But if you really want to learn japanese - correct stroke order is important and you should consider learning it correctly from the beginning. Other bugs also happens (for example in a multiple choise when kanji 右 appears two answers "right" are displayes. First one is the opposite to the left, the other means being correct), but they are so uncommon that I won't write about it.


Q: To w końcu jak... Ta gra będzie dobra do nauki czy nie?
So... Would this game be good for learning japanese?

A: Będzie świetna jeśli zależy Ci na komunikacji, czytaniu mang czy oglądaniu anime w oryginale. Jeśli zależy Ci na czymś więcej - będzie dobrym dodatkiem do podręcznika czy słownika (szczególnie takiego, który uczy poprawnego pisania znaków).
Yes, if you'd like to learn how to speak, read manga or watch anime without subs. If you want some more - this game would be a great addition to a professional textbook or a dictionary (especially that ones which learn hira, kata and kanji with correct stroke order).



niedziela, 6 września 2015

[PL / ENG] That's how Let's Plays should look like!

Panie i panowie, tak powinny wyglądać Let's Playe. A przynajmniej na taką formułę powinny zostać zmienione te, które nie są fajne ;).
Ladies and gentlemen, that is how Let's Plays should look like. Or at least for something like this should be changed those, which aren't good ;) 

Zapraszamy do oglądania i pośmiania się z nami. A już w niedługo postaramy się rozwikłać zagadkę, co czyni ten filmik tak przyjemnym. 
 You are welcome to watch and laugh with us. And soon we will try to unravel the mystery of what makes this film so enjoyable.


środa, 22 lipca 2015

[PL] Niewidome czy bez nóżek? Katawa Shoujo.

Jest pewna visualka, która wywołuje sporo kontrowersji. Tylko... dlaczego akurat ta?

W Internetach można znaleźć o wiele, wieeele gorsze/bardziej gorszące/dziwne gry wizualne. Gore, od którego może zrobić się niedobrze. Gry z fatalną grafiką i marną narracją. Próby poruszania ważnych tematów przez amatorów. Czemu więc wszyscy uwzięli się właśnie na dobrze zrobioną, darmową produkcję?!





niedziela, 24 maja 2015

[PL] Trudne Sprawy



Trudne sprawy są moją czwartą polska visualką (po N.E.M.O, U.S.Z.I.O.Ku i Only One).
I są naprawdę porządną visualką. Dlaczego?

środa, 18 marca 2015

[PL] U.S.Z.I.O.K - słów kilka

Osób uczulonych na spoilery nie zachęcam do czytania.
Polecam zaznajomić się z tematem tutaj, potem wrócić i pogadać.


Po N.E.M.O i N.E.M.O/Prototype, które w gruncie rzeczy były tworami eksperymentalnymi i o których szczególnie wiele powiedzieć nie można,
przyszła kolej na nieco poważniejszą już produkcję.
Tak, tak. U.S.Z.I.O.K.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

[PL] A gdyby tak nie mieć zmysłu węchu...

Dzisiaj rozkminowo.

Węch. Ot, jeden z naszych zmysłów. Nieszczególnie przydatny, raczej umilający życie. Czasem zaswędzi, czasem się zatka. Co niektórym trzyma okulary. Ale co by było, gdybyśmy w ogóle nie czuli?

Zaczęło się od myśli - gdybyśmy nie czuli, jak często byśmy się myli? Włosy - wiadomo - po nich jeszcze coś widać. Ubrania się brudzą. My, czasem, też. Pot jeszcze idzie fizycznie wyczuć, ale gdy ktoś pracowałby, powiedzmy, w klimatyzowanym biurze, rzadko wychodził i nie przemęczał się... Jak często by się mył? Miałby w ogóle po co? Jak szybko ktoś odkryłby, że brud i brak dbania o higienę w jakiś sposób nam szkodzi? I czy mycie się byłoby w takim razie równie lekceważone jak np. odwlekanie rzucenia papierosów..?

Ale chwila. Zakładam, że dotrwalibyśmy do momentu, w którym "klimatyzowane biura" i naukowcy aktualnie istnieliby. Cofnijmy się trochę...